Opublikowano Dodaj komentarz

Robienie na drutach – praca czy przyjemność. Jak rozpocząć swoją przygodę z drutami

sweter na drutach

Kiedy nauczyłam się robić na drutach, tego dokładnie nie pamiętam, ale było to dawno temu. Nie pomylę się pewnie jeśli powiem, że były to czasy szkoły podstawowej i lekcje prac ręcznych. Dziewczynki robiły wtedy szaliki z włóczki, haftowały serwetki, szyły ścierki do kuchni i uczyły się robić pastę z wędzonej makreli z twarogiem, podczas gdy chłopcy niczym Adam Słodowy w programie “Zrób to sam”, uczyli się podstaw majsterkowania, których zwieńczeniem były własnoręcznie zrobione karmniki. Tak… kiedyś takie sprawności można było zdobyć w szkole i … miało to sens.

Czytaj dalej Robienie na drutach – praca czy przyjemność. Jak rozpocząć swoją przygodę z drutami
Opublikowano Dodaj komentarz

Włóczki naturalne czyli bawełna, len i bambus idealne na letnie projekty

włókna naturalne

Włóczki naturalne do robótek na drutach czy szydełku mogą być pochodzenia zwierzęcego i roślinnego. O tych pierwszych, do których zaliczamy wełnę owczą, kozią, wielbłądzią, alpakę i angorę pisałam w poprzednim artykule, a dziś trochę przybliżę Wam włókna roślinne. 

Czytaj dalej Włóczki naturalne czyli bawełna, len i bambus idealne na letnie projekty
Opublikowano Dodaj komentarz

Co z tą wełną?

co z tą wełną

Wełna

Wełnę zna każdy … no prawie każdy 🙂

To  włókno naturalne uzyskiwane z sierści  owiec, lam, wielbłądów, kóz czy królików. Oczywiście najbardziej znana jest ta uzyskana poprzez strzyżenie żywych owiec, zwana runem lub strzyżem. Dzięki swoim właściwościom świetnie nadaje się do wytwarzanie wysokiej jakości tkanin i dzianin. 

Czytaj dalej Co z tą wełną?
Opublikowano Dodaj komentarz

Po nitce do kłębka…

słów kilka o dzierganiu

… czyli słów kilka o pruciu swetrów, dzierganiu i powstaniu manufaktury 🙂

Nie pamiętam kiedy nauczyłam się dziergać, ale odkąd sięgam pamięcią zawsze robiłam coś na drutach, albo na szydełku. Nie było wówczas komputerów, a TVP oferowała minimalny pakiet programów dla małego/młodego widza w formie „Dobranocki” czy „Teleranka”. Z tej to przyczyny pewnie łatwiej było ową umiejętność posiąść dla tzw. „zabicia czasu”.  Najpierw więc były kolorowe mulinowe serwetki pod szklanki, potem ubranka dla lalek, aż przyszła kolej na sweterki dla siebie.

Czytaj dalej Po nitce do kłębka…